Caroline:
Całkowicie zapomniałam o spotkaniu z Mattem . Szybko się ubrałam i pobiegłam do parku , używając mojego szybkiego biegu. Na szczęście nikt z przechodniów nic nie zauważył . Kiedy dotarłam na miejsce spotkania . Matta jeszcze nie było . W zamian był ktoś inny Rebekah . Zdziwiłam się , ale postanowiłam zagadać aby dowiedzieć się co się dzieje.
- Hej , Rebekah .
- O Caroline, witaj .
Powiedziała niezwykle miło .
- Ok. Matt też się tu z tobą umówił ?
- Matt jest teraz w pracy , ma po południową zmianę.
- Mówił mi dziś że ma wolne . Dziwne. Też do ciebie dzwonił .?
- Ja do Ciebie dzwoniłem.
Wtedy wszystko złączyło się w logiczna całość.
- Sialas. Czego ode mnie chcesz? .
- Przejdź się ze mną. Proszę z dobroci .
- Nigdzie się z tobą NIE PÓJDĘ ! .
Krzyknęłam a wprawdzie , wszyscy ludzie którzy przechodzili obok spojrzeli w naszą stronę. A on zauroczył mnie mówiąc.
- Pójdziesz ze mną , i przestaniesz krzyczeć.
Nie chciałam go słuchać , ale zaczęłam robić to o co on prosił . Modliłam się w duchu aby ktoś mi pomógł.
Chodziliśmy po parku ok. 3 godzin , nie odzywając się. Nagle on powiedział .
- Nigdy nie zwracałem na Ciebie , szczególnej uwagi. Ostatnio zauważyłem że dużo znaczysz dla naszej hybrydy Klaus.
- Nie wykorzystuj mnie do własnych celów , proszę Cię.
- Nie to miałem na myśli . Źle mnie zrozumiałaś.
Uśmiechoł się ciepło . A mi aż przeszły dreszcze.
- Caroline , będziesz na balu u Mikaelsonów?
- Tak dostałam zaproszenie.
- W takim razie zarezerwuj dla mnie swój jeden taniec wtedy nic nikomu się nie stanie .Przyjdę w postaci jednego zaproszonego . Mówił ciepłym głosem .I przestań wykonywać moje polecenia od teraz.
-Dobrze . Będę czekał. A teraz muszę iść. Odprowadzić Cię ?
- Nie , dziękuję .
- W takim razie do zobaczenia za parę godzin .
- Nie zdarzyłam nic mu odpowiedzieć bo znikł.
Postanowiłam wracać do domu , przez las żeby sobie wszystko przemyśleć. Kiedy tak szłam , rozmyślając o całym spotkaniu . Rozmowie , i jego zachowaniu . Usłyszałam niedaleko trzask gałęzi. Czułam że ktoś mnie obserwuje. Wytężyłam swój słuch i wzrok. Odwróciłam się ale nikogo nie było.Ponownie się odwróciłam , tym razem w kierunku mojego domu. byłam na mniejszej połowie drogi. Zatrzymałam się. Spojrzałam na niebo . Była pełnia. Co oznaczało że po lesie zaczynają lub zaczęły grasować wilkołaki. Spuściłam wzrok i niedaleko stał przedemną Klaus . Był bez koszulki , i miał złote oczy. Co oznaczało że jego wilkołacza strona chciała się uaktywnić. Chodź nie mogła. Przestraszyłam się go .Kły które ociekały krwią , złote oczy . To nie był ten Klaus którego znałam .
Podszedł do mnie i powiedział przy tym warcząc .
- Kochana , co ty tu robisz?
- Jaaa .. yyyy właśnie wracam do domu .
- Przez las?
- Jest bliżej .
-Wiesz że jest pełnia?
- Niedawno się zorientowałam .
- Lepiej późno niż wcale.
Klaus wyraźnie ze mnie zakpił. Co mi się nie spodobało . Ale nie chciałam go denerwować, bo wiedziałam że teraz nie kontrolował się. Podjęłam decyzję. I poszłam w kierunku wilka. Przy tym wymijając go powiedziałam :
-Dobranoc , Niklausie.
- Poczekaj, nigdzie sama nie pójdziesz. Jakiś wielki zły wilku mógłby Cie ugryźć. A nie wybaczyłbym sobie tego .
- Ochh, daruj sobie. I w nadnaturalnym tempie zniknęłam mu z oczu , chodź nie na długo .
- Dogonił mnie bez problemu , przy tym wpadając na mnie . Zostałam przygnieciona przez pierwotnego do dużego drzewa.
- Kochanie , nie wolno tak uciekać.
- Nie uciekam , tylko szybko idę . Ponieważ jest piata rano . A ja muszę wyspać się i kupić sobie sukienkę na bal .Więc mógłbyś mnie puścić?
- Nie chcę, chcę być przy tobie jak najbliżej się da.
Mówiąc to zbliżył się do mnie , nasze usta dzieliło tylko parę centymetrów.
- Tak , bardzo chciałbym Cię pocałować .Tak bardzo chciałbym z tobą być . Moje serce należy już dawno do Ciebie. Wiem doskonale że masz mnie za wielkie złe MONSTRUM .Ale to nie powstrzymuje mnie do kochania Cię. Nie rozumiem, jak udało Ci się wywołać u mnie takie uczucia do ciebie . ale dziękuję Ci . Proszę powiedz mi że tez coś do mnie czujesz ,tylko mam wrażenie że się boisz. Reakcją przyjaciół i innych , co na to powiedzą. Mnie nie interesuje opinia innych na ten temat . Chcę być z tobą , nie dlatego że jestem skończonym egoistą ale dlatego żeby codziennie Cię uszczęśliwiać. Sprawiać że będziesz się uśmiechać jak mnie zobaczysz.
Pocałował mnie w policzek.
Wzioł na ręce i zaniósł .Gdzie? Nie wiem. Wiem tylko że było mi dobrze w ramionach Klausa .Czułam się taka bezpieczna i chroniona . Myśląc tak nie zorientowałam się nawet kiedy zasnęłam
Klaus:
Niosąc mój świat na rękach , czułem że mam przy sobie wszystko . Całe moje szczęście znajdowało się na moich rękach , spokojnie sobie śpiąc. Spacer z moją ukochaną na moich rękach wydawał się za krótki , aby się nią nacieszyć Była siódma rano kiedy byłem pod jej domem. Delikatnie i cicho otworzyłem dzrwi wejściowe. Poszedłem do jej sypialnie . Położyłem ją na łóżku .Iii... zrobiłem to pocałowałem ją w bladoróżowe usta . Których tak od dawna pragnąłem . Zostawiłem jej też karteczkę.
Usnęłaś w moich ramionach . To co powiedziałem w lesie
Było najszczersze co w życiu powiedziałem . Do zobaczenia
na balu . Klaus
Karteczkę zostawiłem na stoliku nocnym . zgasiłem światło i wyszedłem z domu . Sam byłem padnięty. Gdy wróciłem od razu rzuciłem się na łóżko i zapadłem w głęboki sen .


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz