lovelovelove

lovelovelove

sobota, 30 listopada 2013

XI

 Dwa tygodnie później .

Rebekah :

Dwa tygodnie zleciały mi dość szybko . Dziś , jechałam do Nowego Orleanu . Lecz po prysznicu , i zrobieniu sobie makijażu. Postanowiłam napić się z żyły , ponieważ stwierdziłam że dawno nie piłam . 
Po porannej toalecie, wyszłam z domu . Postanowiłam przejść się po centrum handlowym , aby tam wypatrzyć moją ofiarę. Kiedy przechodziłam , obok sklepu z markowymi ubraniami . Przy stojakach zobaczyłam szczupłą blondynkę o kręconych włosach. Kogoś mi przypomniała  , i nagle w moich myślach pojawiła się osoba -Caroline-. Postanowiłam wejść , do środka. Pewnie mi się przewidziało , ponieważ Caroline... ona ... nie żyje . Mimo tego postanowiłam jej się przyjrzeć . Kiedy podeszłam do niej ,  stała ona do mnie tyłem . Sumienie mówiło mi że to ona , 






pewności nie miałam ale mimo tego , przytuliłam ją.Tak się cieszę że żyła . Ona była nadzieją dla Niklausa na stanie sie lepszym  Zaczęła mi się wyrywać , co mnie zdziwiło .Wiedziałam że mnie nie lubiła , ale  że aż tak ? Mówiła tylko :
 - Nie nie, puść mnie.
Przez chwilę , miałam wrażenie że pomyliłam osoby . Puściłam ja ,  i odwróciłam ją do siebie twarzą. To była Caroline. Nagle podeszła do nas ekspedientka  i powiedziała :
- Wyjdźcie stąd , odstraszacie nam klientów. 
Wtedy zrobiłam coś , czego że wiem że Caroline nie życzyłaby sobie . Zauroczyłam ja mówiąc. 
- Pójdziesz do swojego domu. Spakujesz najpotrzebniejsze rzeczy . Masz na to max 30 minut . I potem wyjdziesz przed domu i będziesz na mnie czekać .
 Potem obie wyszłyśmy z sklepu. Udając się w swoje strony. 

Caroline: 

Szłam do swojego domu, chociaż tego nie chciałam .Moje nogi odmawiały mi posłuszeństwa  . Kiedy weszłam do domu . Mamy nie było i od razu , zaczęłam się pakować . Kiedy minęło trzydzieści minut  , pod mój dom , przyjechało auto . Wyszłam z domu z walizką na kółkach . Podeszłam do auta. Wysiadła ta sama dziewczyna , która zaczepiła mnie w sklepie. Włożyła moją walizkę do bagażnika. I powiedziała:
- Wsiadaj .
Wsiadłam , chociaż tego nie chciałam .Kiedy dziewczyna  włączyła się do ruchu , zapytałam :
- Kim jesteś , i czego ode mnie chcesz. ?
- Kim ja jestem? 
- Caroline, spójrz na mnie . Widziałyśmy się na balu . Jakieś parę tygodni temu  . 
Zrobiłam zdziwioną minę   . 
- Jakim balu.? Przestań żartować . kim jesteś . ? odpowiedz 





 - Nazywam się Rebekah Mikaelson .I jestem siostrą Niklausa. 
- Niklausa? kto to jest? 
- Facet który Cię kocha i myśli że nie żyjesz . . . 







 - Schlebia mi to . Ale ja go nie pamiętam ... Dobra, gdzie jedziemy?
- Do Nowego Orleanu , tam są moi bracia Kol i Elijah , którzy myślą że jesteś nie żywa .
- Zapowiada się się ciekawie ...  

Po czym usnęłam .

X


Elijah :

W Nowym Orleanie , byliśmy parę dni . A ja już miałem dość , krwawych ofiar Klausa. Jeśli w ten sposób wyrażał smutek po stracie Caroline . To smutek który nosił w sercu był ogromny . Nie sądziłem że mój brat jest w stanie kogoś pokochać tak mocno. Byłem , tym faktem bardzo zadowolony. A jednocześnie smutny , że ją stracił . Że stracił miłość swojego życia. Najbardziej , żałowałem że jej nie poznałem .  Musiała być cudowna skoro , wzbudziła uczucia w Niklausie . Moje myślenie przerwał mi , mój młodszy brat Kol.
- Bracie ,  idę na drinka . Pójdź ze mną .
- Nie , Nik nie powinien zostawać sam .
- Śpi , jak małe dziecko , przed chwilką sprawdzałem.
- Dobrze chodźmy .
Po chwili wyszliśmy z domu .

Klaus :

Wreście wyszli z domu . Denerwuje mnie jak mnie cały czas pilnują .  Nie potrzebuję niańki . Najchętniej przebiłbym ich serca szyletami. Ale nie miałem ich przy sobie, zostały w Mystic Fall . Nie chciałem wracać do tego ponurego miasteczka . Bo kojarzyło mi się z śmiercią ukochanej . Nie chciałem znów czuć bólu. Dlatego też postanowiłem pod nieobecność moich braci , wyjechać. Zostawić ich. Pewnie by mnie szukali . Ale kiedyś by przestali .Zacząłem się pakować. Kiedy się spakowałem ,  pognałem do najbliższego salonu z autami  .





Najbardziej do gustu przypadło mi czarne ferrari . Za pomocą hipnozy kupiłem auto .  I wyjechałem , wyjechałem SAM tak jak chciałem . Na początku chciałem jechać do Włoch. I w tym kierunku się udałem .

Kol :
Kiedy wróciliśmy do domu , Klausa nie było . Jego czarne BMW stało na podjeździe. Pognałem do jego garderoby . Jego torba podróżna zniknęła , jak wszystkie jego rzeczy . Wiedziałem co to oznacza.
Zszedłem na dół do zszokowanego Elijaha .
- On uciekł .
- I nas zostawił .
Dopowiedział Elijah .
- Będziemy go szukać?
- Nie , wyjechał nic nie mówiąc . Co oznacza że nie chce być przy nas. Dajmy mu czas. Lepiej powiadommy  naszą siostrę .
Wyciągnął smartfona i po paru sygnałach odebrała.
- Tak , słucham ?
- Rebekah , nasz brat nam uciekł. Nie wiemy gdzie się udaje . Postanowiliśmy , mu dać trochę czasu , na poskładanie tego w całość.
- Macie rację , ostatnio dużo przeszedł .
- Kiedy do nas dołączysz?




- Myślę , że za dwa tygodnie .
- Jasne, oczekujemy Ciebie .

Rebekah :

Mimo tego że Klaus uciekł i nie chce mieć z nami kontaktu , martwiłam się o niego . Postanowiłam do niego zadzwonić. Nawet nie było sygnału , tylko sekretarka powiedziała:


" NIE MA TAKIEGO NUMERU "


Postanowiłam dać mu czas.  . .

IX

Caroline:
Obudziłam się , z wielkim bólem głowy . Wokół mnie była ciemność , a ja znajdowałam się w jakiem drewnianym pudle . Nagle dotarło do mnie że to trumna . Próbowałam podnieść wieko , ku mojemu zdziwieniu . Otworzyłam ją bez problemu . Wyszłam z niej . Byłam w szoku . Rozejrzałam się po pomieszczeniu . Była jeszcze jedna trumna a na niej pisało " Finn Mikaelson" .Podniosłam wieko , tej trumny . Przestraszyłam się , w trumnie leżał meżczyzna którego nie znałam, w serce miał wbity szylet . Całe pomieszczenie oświetlone było świecami . Świece były świeżo zapalone. Ktoś musiał pomyśleć  że nie żyję . I pochował mnie w lochu . To było najdziwniejsze . W lochu , którego znałam na pamięć . Bez problemu wydostałam się na zewnątrz . Kiedy wracałam do domu , spotkałam mężczyznę . Nie znałam go . Chciałam go zapytać co tu robi. Ale on mnie wyprzedził . :
- Długo byłaś nieżywa , Caroline.
- YYYY , znamy się ?
- Więc to twój skutek uboczny ... Co jako ostatnie pamiętasz?
- Ostatnie, yyy jak miałam wypadek samochodowy który spowodował Tyler .
- Rozumiem , jestem Silas .
- Miło  mi .
- Mi też , mówiąc to znikł . Nigdzie go nie było .
Zignorowałam ten fakt postanowiłam wrócić do domu .  Kiedy weszłam do domu , w kuchni zastałam mamę , która jak mnie zobaczyła  to rzuciła mi się na szyję .
- Car, kochanie gdzie byłaś ?  Martwiłam się . Dzwoniłam do Eleny i Bonnie .  Powiesz mi co robiłaś przez ostatnie cztery dni ?
- Przez ostatnie cztery dni ???? yyyyy .  byłam w motelu , musiałam przemyśleć parę spraw.
Nie chciałam jej niepokoić że obudziłam się w trumnie w lochach. Pocałowałam ją delikatnie w policzek.
- Krew masz w lodówce , Madrith mi dała .
- Krew? ?
Aaaa noo tak krew.
- Jestem głodna , zrobisz mi naleśniki ?
- Tak jasne, nie wolisz krwi?
- Przejadła mi się .
Po czym pobiegłam na górę  do łazienki. Wzięłam  szybko prysznic , w szlafroku zeszłam na dół. Mamy juz nie było ,  pewnie poszła do pracy pełnić obowiązki szeryfa . Na stole kuchennym , stały naleśniki i dżem .Zabrałam się do jedzenia ,  zastanawiałam się o co chodzi z krwią. Otworzyłam lodówkę , leżały tam trzy woreczki ludzkiej krwi . Po co mi krew ? Spytałam sama siebie . Z obrzydzeniem zamknęłam lodówkę.
Postanowiłam przeczytać mój ostatni wpis w pamiętniku , może on coś wyjaśni. Poszukałam pamiętnika , kiedy go znalazłam rzuciłam się na łóżko i otworzyłam na ostatniej notce:
 

  "  Lipiec 2012

Dziś zostałam zmieniona w wampira , podoba mi się to . Mogę poruszać się z szybką  prędkością  i hipnotyzować . Zaakceptowałam ten fakt. Dziś zabiłam kogoś. . . "


Kiedy to przeczytałam , zatrzasnęłam pamiętnik . Spojrzałam na okładkę pamiętnika  był mój . Na pewno mój. Jeśli byłam wampirem , to czemu tego nie pamiętam? Spytałam sama siebie . Była to dla mnie dość dziwna spawa . Postanowiłam nie szukać śladów . Prędzej czy później wszystko samo się wyjaśni. Leżąc tak na łóżku z wykończenia zasnęłam.

VIII

Narrator:

Od śmierci Caroline mięły dwa dni. Dwa smutne dni . Każdy opłakiwał ją na swój sposób. Kol , bał się że Klaus wyłączy  uczucia , dlatego też poprosił Elijah aby ten przyjechał i z nim porozmawiał . Nikt nawet nie zauważył kiedy, Klaus wyłączył uczucia  nie umiał , nie potrafił pozbierać się po stracie swojej ukochanej . Mimo tego kochał ją , i miał nadzieję ze jeszcze chociaż jeden raz zobaczy jej uśmiech ,  że ja ja pocałuje . Że będzie ja trzymał mocno w swoich ramionach. Że wyzna jej kolejny raz miłość .Odreagowując  zabijał innych. Znów naszła ochota go stworzenia hybrydziej rodzinki .Znowu był obojętny wobec Rebeki , Kola i Elijaha. Najchętniej zaszyletowałby ich , bo miał dość  pocieszania przez nich .Miał dość, słuchania tego że wszystko będzie dobrze i  że się ułoży, dla niego nic już nie będzie dobrze , nic się nie ułoży ponieważ stracił swój świat , swoją miłość. Kobietę za którą by oddał swoje żyie . Kobietę którą kochał ponad wszystko . Wyłączając uczucia , chciał nie czuć bólu . Nie chciał o niej zapomnieć , chciał żyć wspomnieniami po niej , bo tylko to mu po niej zostało.

Rebekah ;
Trudno było mi się pogodzić ze Caroline nie ma z nami , Naprawdę ją polubiłam . Mimo tego że  byłam przyzwyczajona że wokół mnie dużo ludzi umiera . Straciliśmy osobę która potrafiła rozgrzać  serce Niklausa. Było mi naprawdę smutno.


Wiedziałam  że Klaus załamał się , po jej śmierci. . Widzę jak bardzo cierpi , i jak obwinia się że nie zdążył z krwią Silasa  . Bałam  się jednego że znów wyłączy uczucia , miałam wrażenie że już to zrobił chociaż nie byłam pewna . Dlatego wraz z Kolem poprosiliśmy Elijaha  aby z nim porozmawiał . Siedziałam w salonie  trzymając burbona , Nik w swojej sypialni spał . A Kol pojechał odebrać z lotniska Elijaha . Czekalam na nich . Moje rozmyślania przerwały otwierające drzwi do domu , a w nich stał Elijah z Kolem  ,  podeszłam i powiedziałam:
- Cieszę się że jesteś.
- Zawszę będę jeśli będziecie mnie potrzebować . Przykro mi z powodu Caroline , żałuję ze nie miałem okazji jej poznać .
- Ja też nie znałam jej zbyt dobrze .
- Znałaś ją bardziej niż ja  , gdzie spoczywa jej ciało ?
- Kol ja pochowal .
- Gdzie ona jest?
Spytał zaciekawiony.
- Jest w lochu gdzie spoczywa ciało Finna . ( Odpowiedział Kol ).
- Dobrze , niech tam będzie , czy zorganizowaliście jej pogrzeb ?
- Niklaus , nam nie pozwolił  , wciąż ma nadzieję że się obudzi.
- W takim razie , nikomu nie mówcie  ona umarła .
W tym momencie na dół zszedł Nik ,  z torbą podróżną .
- Witaj , Elijah  .
- Witaj bracie ,wybierasz sie gdzieś?
- A tak, po śmierci ......, wybieram się do Nowego Orleanu .Chce  ktoś jechać ze mną ?
- Ja jestem chętny. ( powiedział Kol )
- Pojadę z wami . (oznajmił Elijah) .
- A ty siostro ?
- Nie ja zostanę . Dopilnuję aby nikt się o nią nie wypytywał . Później do was dołączę .
- Cieszę się, a tak przy okazji  wyłączyłem uczucia....

VII

Klaus :
Stałem na środku własnej sypialni  , wpatrzony w moją ukochaną  . Nie wiedziałem co mam robić . Za moimi plecami stało  moje rodzeństwo , byłem im winny wyjaśnień . Nagle  odezwał się mój młodszy braciszek Kol .
- Nik, może nam łaskawie powiedz co to ta klątwa o ukąszeniu Silasa ? 
- Jak wrócę ,  odpowiedziałem.
Wyszłem z domu, zostawiając Kola i Rebekę z zdziwionymi  pytaniami . Wyruszyłem na poszukiwania Silasa.   Musiałem dowiedzieć się więcej .

Rebekah :
Kol patrzał na mnie zdziwiony , sama nic o tej klątwie nie wiedziałam . Wyszłam z sypialni , razem z Kolem.
Wzięłam dwa woreczki z piwniczki i podałam , jeden Kolowi.
- Co teraz zrobimy ? ( Spytał Kol)
- Poczekamy na Nika .
-Wiesz, wczoraj trochę poszperałem w księgach i znalażłem to . Jest tu opisana klątwa , po ugryzieniu  Silasa . Dotyczy ona tylko wampirów.
- Daj to . ( Rebekah wyrwała mi kawałek kartki z ręki .)
I zaczęła czytać na głos .
-" A każdy wampir , którego Silas ukąsi umrze na wieki . Jeśli natomiast , poda mu swoją krew przeżyje zamieniając się w ludzkie stworzenie , krew można podać do 24h , inaczej wampir umiera ..."
- Dalej się kartka jest urwana . Coś dalej było . Dzwoń do Niklausa.
Rozkazała mi , posłuchałem jej . Wziąłem telefon i  po paru sygnałach odezwał się
- Czego chcesz Kol .
- Może trochę milej , znalazłem coś o klątwie .
- Gadaj .
- Każdy wampir ukąszony przez Silasa umiera .Chyba że w 24h podamy mu jego krew , wtedy zmieni się w człowieka .  Znajdź go i weź trochę jego krwi. Zostały nam tylko 3h.
- Jasne, szukam go . Pilnujcie jej .
Rozłączył się. Przekazałem wszystko Rebece .I czekaliśmy na Nika z krwią Silasa .

Klaus :
Przez 3h powinienem znależć Silasa. Byłem w Mysic Grill . W lasach . W lochach Lockoowdów . WSZĘDZIE . Nie mogłem go znaleźć. Byłem wściekły . Z każdą minuta moja ukochana była coraz bliżej śmierci, a ja nie mogłem nic na to zaradzić .Zostało mi 15 minut. Wtedy podszedł do mnie jakiś nieznajomy mężczyzna. I spytał .:
- Szukasz kogoś?
- Nie, tzn. Tak .Nie twoja sprawa .
- Ok, pozdrów tylko Carline . Ostatnio nasze spotkanie nie było zbyt miłe . Troszkę mnie zdenerwowało i jakoś tak wyszło że jest w takim stanie .






 Uśmiechnięty odszedł .
 Do mnie dopiero dotarło że rozmawiałem z Silasem .Pognałem za nim do lasu . Przycinęłaem go do drzewa , zaczeliśmy walczyć .On był silniejszy . Wkońcu odezwałem się.
- Powinieniem Cię zabić, za to co zrobiłeś Caroline.
- Nie zabijesz , bo potrzebujesz mojej krwi . Pozatym jestem troszkę siliniejszy . Chesz mojej krwi , dam Ci ją bez problemu.
Ngryzł swój nadgarstek , i nalał w buteleczkę swojej krwi . Podał mi ją , a ja pognałem z nią do swojej willi . Kiedy wszedłem do domu , nawet nie zwróciłem uwagi na moje rodzeństwo . Weszłem do sypiali. Jej ciało zaczeło się robić szare. Nie tracąc nadzieji , podałem jej krew . Zaczeła troszkę pić , aż nagle przestała pić . I jej ciało zrobiło się całowicie szae . Przestała oddychać , a jej serce nie biło . Upadłem na kolana , i wyszeptałem ze łzami w oczch :




- Umarła , spóźniłem się . . .
Po czym rozplakałem się jak małe dziecko .

czwartek, 28 listopada 2013

VI

Narrator :
Młodsze rodzeństwo Klausa zorientowało się  się , że dziewczynę ugryzł wilkołak .Byli bezradni . Ale wpadli na pomysł , aby poprosić ich zaprzyjaźniona wiedźmę o pomoc .Kiedy zadzwonili i poprosili o pomoc, wiedźma odmówiła im pomocy gdyż wiedziała że jedyne lekarstwo na ugryzienie wilkołaka , jest krew najpotężniejszej hybrydy - KLAUSA .Dochodziła 7:00 rano, Caroline jeszcze spała .Rebekah i Kol podali jej już dziesięć  woreczków  życiodajnego dla wampirów płynu , krew pomagała ale wciąż było mało . Oboje bardzo martwili się o miłość swojego brata. Postanowili mu o wszystkim powiedzieć , dzwoniąc do niego.
- Witaj Klaus .Ona potrzebuje twojej krwi , o której wrócisz?





  Spytała zmartwiona Rebekah.
- Witaj siostro , jestem już w drodze powrotnej , czy Caroline ma gorączkę ?
- Nie , temperatura jej ciała jest w normie . Cały czas śpi twardo , co jakiś czas podajemy jej krew .
- Ile godzin minęło od ugryzienia?
- Ok. dziesięciu .
- Jeśli to ugryzienie wilkołaka powinna już być martwa .
- Ale nie jest , wszystko z nią w porządku .
- Nie jestem pewien czy to ugryzienie wilkołaka , i mam wątpliwości że moja krew pomoże. Ponieważ ugryzł ja Silas pod postacią Tylera. My wszyscy wieliśmy o jako Tylera , bo on nam miesza w głowie.
- Co to oznacza?
- To oznacza , że Caroline ugryzł Silas , nie Tyler więc to nie ugryzienie wilkołaka . Tylko dwu tyśiącletniego
nieśmiertelnego . Jest o tym taka legenda . Przeanalizujemy ja jak wrócę . Będę za trzy godziny . Uważajcie na nią .
- Oczywiście , wracaj jak najszybciej .

Klaus :
Moja ukochaną ugryzł Silas , bałem się o nią , Bałem się o nią bo ją kocham . Do mojej willi jechałem szybko aby zdążyć na czas. Aby jakoś pomóc mojej najdroższej





 już rozmyślałem sposoby zemsty na Silas'u . Chciałem go torturować przez wieki , a na końcu zabić . Nagle mój smutek przerodził się w złość . Ale mimo tego nadal byłem smutny . Było dla mnie oczywiste że muszę jej pomóc. Nawet jeśli przepłacę za to swoim życiem . W duchu modliłem się aby legenda okazała się nieprawdą .

Kol :
Mój wyraz twarzy wyrażał smutek i bezradność .






Chciałem jej , pomóc ale nie wiedziałem jak .Nie zasugiwała na śmierć .Siedzieliśmy w salonie z Rebeką . Czekaliśmy na Klausa . Lada chwila miał się zjawić . Nagle za oknem usłyszałem szybko wjeżdżający  samochód , a potem ostre  hamowanie . Wiedziałem w jakim nastroju jest Klaus. Kiedy otworzyłem drzwi, Niklaus wbiegł do swojej sypialni w nadnaturalnym tempie.Razem z Rebeką pobiegliśmy za nim. Kiedy weszliśmy do sypialni . Nik miał łzy w oczach , odwrócił sie do nas i powiedział :
- To nie ugryzienie wilkołaka  , a jednak legenda o ukąszeniu przez Silasa była prawdziwa .....

środa, 27 listopada 2013

V

Kol:
Kiedy wbiegłem do willi z Caroline , w domu nikogo nie było . Musiałem działać ,szybko pobiegłem do sypialni Nika i położyłem ją  na łóżku . Sam zaś zbiegłem do piwniczki , po trzy woreczki z krwią . Nie wiedziałem którą grupę krwi  lubi najbardziej , więc wziąłem wszystkie A , AB i B . Kiedy byłem już przy łóżku .  Odkręciłem  woreczek grupy AB i przyłożyłem jej do ust , po chwili zaczęła połykać . Piła łapczywie .   Po trzech woreczkach krwi , jej oddech stał się równomierny , a ugryzienie się zregenerowało . Zdjęłem jej buty .Przykryłem ją kocem i wszedłem z spypialni .Kiedy byłem  w salonie zadzwoniłem do Klausa.
- Niklaus , musisz natychmiast wrócić do domu .
- Rebekah wyprawia  drugi bal ? (Wyczułem w jego głosie rozbawienie).
- Nie , Teyler ugryzł Caroline , wypił z niej krew do dna. Podałem jej trzy woreczki krwi . Wszystko jest pod kontrolą .Teraz śpi w twoim łóżku .Gdzie jesteś ?
- Właśnie przekroczyłem granicę , Nowego Oreanu . Będę jutro o 15:00 . Nie  spuszczaj jej z oka. Jutro rano tez jej podaj trzy woreczki krwi jeśli tego bedzie potrzebować .Ubłagaj Rebekę aby pożyczyła jej parę ubrań . Niech skorzysta z mojego prysznica. Uważaj na nią .
I się rozłączył  , słyszałem w jego głosie troskę i zmartwienie o Caroline. Byłem w szoku że Klaus bezwgędna hybryda zakochał się.  Kiedy myślałem tak o zakochanym Klausie , do domu wparowała moja kochana siosta. A ja odrazu zaczęłem rozmowę.
- Rebekah pomóż mi .
- W czym?
Powiedziała  od niechcenia.
- Mamy gościa , który ma na imię Caroline. Wiem że  jej nie lubisz  , ale mam do ciebie dwie prośby związane z nią .
- Najpierw powiedz co sie stało . Bo widzę że trzymasz trzy puste woreczki  . A ty wolisz pić z żyły .To co jest?
- Tyler ją ugryzł, straciła całą krew z organizmu . Muszę ja jeszcze raz nakarmić. A do Ciebie mam dwie  prośby  . Po pierwsze pożycz jej jakieś ubrania i piżamę, a po drugie przebierz ją .Sam bym to zrobił ale wiesz że gdyby się Klaus o tym dowiedział utknął bym w trumie na  kolejne 100 lat.
Rebekah nie była zadowolona. Po jej minie widzałem że sie nie zgodzi ,







 ale się myliłem.
- Dobrze już idę po piżamę , ale żeby było jasne .Robię to tylko dla Niklausa.
- Oczywiscie , dziękuję.
Rebekah :
Kiedy wyszłam do swojego pokoju i znalazłam  piżamę i jakieś inne ubrania , skierowałam się do sypialni Niklausa .Na początku zmyłam jej makijaż , później zdjęłam jej sukienkę która miała na balu .A to co zobaczyłam zbiło mnie z tropu . Na szyj  ugryzienie nie zagoiło się . Szybko założyłam jej piżamę i zeszłam na dół  informując Kola o  niezagojonej ranie na szyi  . On nic nie mówiąc poszedł do po kolejne woreczki z krwią. Podaliśmy jej kolejne trzy woreczki . Rana po krwi goiła się , ale zaraz po tym poszerzała. Wtedy mnie olśniło .

wtorek, 26 listopada 2013

IV

Klaus:
Dotarło do mnie że to jest Silas . Przybrał postać Tylera , co mnie jeszcze bardziej kusiło aby wyrwać mu serce.  Byłem zazdrosny o moją słodką Caroline. Kiedy skończyli tańczyć , podszedłem do nich i zapytałem:
- Kochana, czy mógłbym ci pokazać ogród?
Musiałem odciągnąć ją od tego nieśmiertelnika.
- Tak , chętnie go zobaczę .
- Ja z miłą chęcią , go tez obejrzę  ( powiedział Silas) . W końcu , to rzadki widok .
- Dla kogo rzadki to rzadki . Ok Caroline pozwól .
Podałem jej ramię. Gdy weszliśmy do ogrodu .Od razu przygwoździłem Silasa do drzewa. on tylko sie zaśmiał .
- Nie bądź taki porywczy , Niklausie. Ona się na nas patrzy .
- Niech patrzy. A teraz przejdźmy do konkretów , czego chcesz od Caroline?
- Chciałem z nią zatańczyć i zatańczyłem . Dziękuję za pozwolenie.
- Na nic Ci nie pozwalałem . Wróć tam skąd tu przyszedłeś .
- Ok. ale najpierw pójdę się pożegnać z damą .Nie należy odchodzić bez pożegnania .
Podszedł do Caroline. i powiedział .
- Do rychłego zobaczenia , najdroższa.
później pocałował ja w policzek . I znikł. Wyraz jej twarzy był obojętny i trochę zmieszany. Ale mimo to odezwała się .
- Powinnam już iść. Zasiedziałam się. Dziękuję za miły wieczór .
Już miała odchodzić . Ale zatrzymał ją mój głos.
- Myślę że powinnaś przenocować dziś u mnie. Obawiam się  Silasa u Ciebie  w domu .
- Nic mi nie będzie .Dam sobie  radę . Nie przymuszaj mnie.
- Proszę Cię  , martwię się  że on ma jakiś podstępny plan i to ma związek z tobą.
- Nie , dziękuję .
I odeszła , w stronę parkingu na którym był jej samochód. Wzięła torebkę. Auto zostawiła bo była pod wpływem alkoholu . Wiedziałem że nic by jej sie nie stało , bo jest wampirem ale i tak się o nią martwiłem .Czułem że ja kocham. Ale trudno było powiedzieć tak potężne słowo  takiej delikatnej istotce . Nie bałem sie jej , bałem się jej reakcji . Z tymi myślami , skierowłaem się do holu , gdzie nie było już gości .

Caroline :
Idąc chodnikiem , przez miasteczko . Zobaczyłam Tylera. Choć spodziewałam się że to nie on . I miałam rację.
- Caroline? , odprowadzic Cię do domu ?
- Nie dzieki , trafię .
- Nalegam.
- Powiedziałam nie !!!! .Nie rozumiesz?  Zostaw mnie w spokoju. Zatańczyłam z tobą i to wszystko , nadal mam Cię za wroga . Więc DAJ MI SPOKÓJ .
Ostatnie słowa , niemal wykrzyczałam . Co spotęgowało u niego zdenerowanie .
- Mamy być wrogami ? Dobrze możemy nimi być. Ale wiesz jestem , teraz bardzo głodny . A doskonale
wiesz że żywię tylko wampirzą krwią.
Cała drżałam poczułam ból i straciłam przytomność .

Kol :
Szedłem ulicami Mystic Falls , poszukać jakiejś smacznej panny na kolację. Nagle po przeciwnej stronie ulicy zobaczyłem jak Tyler pije krew z Caroline. Kiedy do niego podszedłem .






 On uciekł a ja zdąrzyłem złapać Caroline. Nie wyczuwałem pulsu , Nie oddychała , może to i normalne dla wampirów .Ale mimo wszystko takie reakcje naszego organizmu powinno się  zwalczać . Potrzebuje krwi pomyślałem .Wziąłem ją na ręce i pognałem do willi gdzie prawdopodobnie  był  Klaus.

poniedziałek, 25 listopada 2013

III

Klaus :
 Kiedy sie obudziłem , przpypomniłem sobie kogo wczoraj spotkałem , przypomniałem sobie co jej powidziałem . Zegar wskazywał 13:30 . Ojj  troszkę długo spałem. Postanowiłem wziaść prysznic. i posprzątać pokój .Jak zaplanowałem , tak też zrobiłem .O 15:00  zszedłem na dół wypić trochę krwi z jakiejś panny , zgłodniałem. .  Później postanowiłem po drodze zajrzeć do Caroline . 

Caroline:
Obudził mnie dzwonek  , do drzwi . Zeszłam owinięta kocem . Byłam w opłakanym stanie. Otwierając drzwi zorientowałam się , że stoję przed Klausem . On jak zwykle pięknie wystrojony . I tak pociągający.
Z  tych rozmyślań wyrwał mnie głos pierwotnego .
- Ziemia do Caroline .
- Tak ?  aa tak , wejdź proszę .
Otworzyłam szeroko drzwi . A on uśmiechnięty wszedł .
- Wiesz która jest godzina , kochana?
-  Nie , nie wiem
- Dochodzi 16:00 , za dwie godziny bal .Mogę zobaczyć twoją sukienkę?
- 16:00 ? ojej!. SUKIENKA.! yyy. . . Klaus mogę dziś zostać w domu ? Nie mam nawet sukienki .
- Nie , powiedziałaś że mi potowarzysz . Sukienek w tym miasteczku jest pełono .
- Lecę się ubrać i wychodzę .
Szybko wtargnęłam do pokoju ubrałam jasne jansy i pomarańczową elegancka koszulkę na krótki rękaw.
Na nogi założyłam  czarne szpilki na platformie.
- Kiedy weszłam do salonu , nikogo nie było .Ale czułam czyjąś obecnosć, odwracając się wpadłam  na Klausa dostykajac moimi ustami jego .Szybko sie odsunęłam .
- Przepraszam.
- Nic nie szkodzi , miło było . Mi sie podobało .
- Muszę już wyść.
- Rozumiem, ja tez musze iść sobie strój  kupić. Tak więc do zobaczenia .
Pocałował mnie szybko w usta i już go nie było .
A ja wybrałam się do pierwszego sklepu .Zobaczyłam sukienkę i się w niej zakochałam . Klaus będzie oczarowany i nie tylko Klaus , pomyślałam. Szybko podeszłam do sprzedawczyni i poprosiłam o przymiarkę tej sukienki . Podała mi ją . A ja w ekspresowym tempie ją przymierzyłam leżała jak ulał . Biorę powiedziałam do sprzedwczyni . Zapłaciłam , i szybko wrócłam do domu . Weszłam pod prysznic, a potem szybcitutko sie ubrałam  i umałowałam . Wzięłam kluczyki  i kopertówkę i  odjechałam spod podjazdu  mojego  domu .

Klaus:
Nowy garnitur , leżał dokonale. Byłem zachwycony tym zakupem.. Do holu przybywali coraz to nowsi goście. Wyszłem na parking i czekałem na moją blond pięknosć. Jak ją zobaczyłem  . Myślałem że zemdleję z wrażenia.  Miała na sobie :






 i piękna fryzurę .

Uśmiechłem się na jej widok .podeszłem , pocałowałem ja w rękę i powiedziałem .
- Zawsze wygladałaś pięknie , ale tym razem to przesadziłaś .
 Odpowiedziała mi śmiechem..
Kiedy weszliśmy do sali , poszliśmy po drinki. Po toaście  , poprosiłem ja do tańca zgodziła się i zaczelismy tańczyć .

Uwielbiałem z nią tańczyć . Chwilę później doszedł do nas  Tyler.
-Odbijamy..
I wyrwał mi z rąk Caroline .Ona miała zaś głowę spuszczoną w dół . Tyler miał niezwykłą siłę. I wtedy dotarło  do mnie kto to jest.....

II

Caroline:
Całkowicie zapomniałam o spotkaniu z Mattem . Szybko się ubrałam i pobiegłam do parku , używając mojego szybkiego biegu. Na szczęście nikt z przechodniów nic nie zauważył . Kiedy dotarłam  na miejsce spotkania . Matta jeszcze nie było . W zamian był ktoś  inny   Rebekah . Zdziwiłam się  , ale postanowiłam zagadać aby dowiedzieć się co się dzieje.
- Hej , Rebekah .
- O Caroline, witaj .
Powiedziała niezwykle miło .
- Ok. Matt też się tu z tobą umówił ?
- Matt jest teraz w pracy , ma po południową zmianę.
- Mówił mi dziś że ma wolne . Dziwne. Też do ciebie dzwonił .?
- Ja do Ciebie dzwoniłem.
Wtedy wszystko złączyło się w logiczna całość.
- Sialas. Czego ode mnie chcesz? .
- Przejdź się ze mną. Proszę z dobroci .
- Nigdzie się z tobą NIE PÓJDĘ ! .
Krzyknęłam a wprawdzie , wszyscy ludzie którzy przechodzili obok spojrzeli w naszą stronę. A on zauroczył mnie mówiąc.
- Pójdziesz ze mną , i przestaniesz krzyczeć.
Nie chciałam go słuchać , ale zaczęłam robić to o co on prosił . Modliłam się w duchu  aby ktoś mi pomógł.
Chodziliśmy po parku ok. 3 godzin  , nie odzywając się. Nagle on powiedział .
- Nigdy nie zwracałem na Ciebie , szczególnej uwagi. Ostatnio zauważyłem że dużo znaczysz dla naszej hybrydy Klaus.
- Nie wykorzystuj mnie do własnych celów , proszę Cię.
- Nie to miałem na myśli . Źle mnie zrozumiałaś.
Uśmiechoł się ciepło . A mi aż przeszły dreszcze.
- Caroline , będziesz na balu u Mikaelsonów? 
- Tak dostałam zaproszenie.
- W takim razie zarezerwuj dla mnie swój jeden taniec wtedy nic nikomu się nie stanie .Przyjdę w postaci jednego zaproszonego . Mówił ciepłym głosem .I przestań wykonywać moje polecenia od teraz.
-Dobrze . Będę czekał. A teraz muszę iść. Odprowadzić Cię ?
- Nie , dziękuję .
- W takim razie do zobaczenia za parę godzin .
- Nie zdarzyłam nic mu odpowiedzieć bo znikł.
Postanowiłam wracać do domu , przez las żeby sobie wszystko przemyśleć. Kiedy tak szłam , rozmyślając o całym spotkaniu . Rozmowie , i jego zachowaniu . Usłyszałam niedaleko trzask gałęzi. Czułam że ktoś mnie obserwuje. Wytężyłam swój słuch i wzrok. Odwróciłam się ale nikogo nie było.Ponownie się odwróciłam  , tym razem w kierunku  mojego domu. byłam na mniejszej połowie drogi. Zatrzymałam się. Spojrzałam na niebo . Była pełnia. Co oznaczało że po lesie zaczynają lub zaczęły grasować wilkołaki. Spuściłam wzrok i niedaleko stał przedemną Klaus . Był bez koszulki , i miał złote  oczy. Co oznaczało że jego wilkołacza strona chciała się  uaktywnić. Chodź nie mogła. Przestraszyłam się go .Kły które ociekały krwią , złote oczy . To nie był ten Klaus którego znałam .

Podszedł do mnie i powiedział przy tym warcząc .
- Kochana , co ty tu robisz?
- Jaaa .. yyyy właśnie wracam do domu .
- Przez las?
- Jest bliżej .
-Wiesz że jest pełnia?
- Niedawno się zorientowałam .
- Lepiej późno niż wcale.
Klaus wyraźnie ze mnie zakpił. Co mi się nie spodobało . Ale nie chciałam go denerwować, bo wiedziałam że teraz nie kontrolował się. Podjęłam decyzję. I poszłam w kierunku wilka. Przy tym wymijając go powiedziałam :
-Dobranoc , Niklausie.
- Poczekaj, nigdzie sama nie pójdziesz. Jakiś wielki zły wilku mógłby Cie ugryźć. A nie wybaczyłbym sobie tego .
- Ochh, daruj sobie.  I w nadnaturalnym tempie zniknęłam mu z oczu , chodź nie na długo .
- Dogonił mnie bez problemu , przy tym wpadając na mnie . Zostałam przygnieciona przez pierwotnego do dużego drzewa.
- Kochanie  , nie wolno tak uciekać.
- Nie uciekam , tylko szybko idę . Ponieważ jest  piata rano . A ja muszę wyspać się i kupić sobie sukienkę na bal .Więc mógłbyś mnie puścić?
- Nie chcę, chcę być przy tobie jak najbliżej się da.
Mówiąc to zbliżył się do mnie , nasze usta dzieliło tylko parę centymetrów. 
- Tak , bardzo chciałbym Cię pocałować .Tak bardzo chciałbym z tobą być . Moje serce należy już dawno do Ciebie. Wiem doskonale że masz mnie za wielkie złe MONSTRUM .Ale to nie powstrzymuje mnie do kochania Cię. Nie rozumiem, jak udało Ci się wywołać u mnie takie uczucia do ciebie . ale dziękuję Ci . Proszę powiedz mi że tez coś do mnie czujesz ,tylko mam wrażenie że się boisz. Reakcją przyjaciół i innych , co na to powiedzą. Mnie nie interesuje opinia innych na ten temat . Chcę być z tobą  , nie dlatego że jestem skończonym egoistą ale dlatego żeby codziennie Cię uszczęśliwiać. Sprawiać że będziesz się uśmiechać jak mnie zobaczysz. 
Pocałował mnie w policzek.





Wzioł na ręce i zaniósł .Gdzie? Nie wiem. Wiem tylko że było mi dobrze w ramionach Klausa .Czułam się taka bezpieczna i chroniona . Myśląc tak nie zorientowałam się nawet kiedy zasnęłam

Klaus:
Niosąc mój świat na rękach , czułem że  mam przy sobie wszystko . Całe moje szczęście znajdowało się na moich rękach , spokojnie sobie śpiąc. Spacer z moją ukochaną na moich rękach wydawał się za krótki , aby się nią nacieszyć Była  siódma rano kiedy byłem pod jej domem. Delikatnie i cicho otworzyłem dzrwi wejściowe. Poszedłem do jej sypialnie . Położyłem ją na łóżku .Iii... zrobiłem to pocałowałem ją w  bladoróżowe usta . Których tak od dawna pragnąłem . Zostawiłem jej też karteczkę.


                                        Usnęłaś  w moich ramionach . To co powiedziałem w lesie
                                       Było najszczersze co w życiu powiedziałem . Do zobaczenia
                                      na balu . Klaus

Karteczkę zostawiłem na stoliku nocnym . zgasiłem światło i wyszedłem z domu . Sam byłem padnięty. Gdy wróciłem od razu rzuciłem się na łóżko i zapadłem w głęboki sen .

I

Caroline:
Ze snu wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu. Zerknęłam na telefon , dzwonił Matt. Odebrałam.
- Hej , wiem że spałaś . Przepraszam że budzę. Ale chciałem obgadać z tobą jedną rzecz. Moglibyśmy spotkać się jak  najszybciej ? .
- Tak , jasne. Czy to coś bardzo ważnego ?
- Tak , dla mnie tak . Pasuje Ci dziś o 16:00 w parku na naszej ławeczce? .
- Tak , pasuje mi . Będę.
Rozłączyłam się. Spojrzałam na zegarek , wskazywał 11:00 . Czas na prysznic , pomyślałam. Wzięłam mój ręcznik  letnia sukienkę . I moje kosmetyki .Ruszyłam w stronę łazienki . Licząc na całkowite odprężenie się.

Klaus :
 Śpię, a raczej spałem. Obudziły mnie głosy ludzi na dole. Szybko się ubrałem . I udałem sprawdzić się co się dzieje. To co zobaczyłem , kompletnie zbiło mnie z tropu. Moja kochana siostrzyczka , zauroczyła moje pięć hybryd ( W tym Tylera ). Aby jej pomagali. I muszę przyznać że udało jej się ich wykorzystywać . Zaśmiałem się sam po nosem do siebie. I podszedłem do Tylera.
- Kogo ja widzę . Czyżby moja hybryda pozbierała się po rozstaniu z naszą słodka Caroline? .
- Nie zaczynaj Klaus.
- Och , przestań. Nie chcę się wypytywać. ani nic z tych rzeczy .Chciałem Ci tylko powiedzieć , że jeżeli Caroline będzie jeszcze raz przez ciebie cierpieć. Sam wymierzę Ci karę. ( Zrobiłem jedno  z moich demonicznych spojrzeń , a zaraz później się uśmiechnołem).


W odpowiedzi zobaczyłem tylko jego bezcenny wyraz twarzy .

Tę cudowną chwilę przeszkodziła moja siostrzyczka.
- Nik , czy mógłbyś zanieść zaproszenie Caroline. ?
- Tak , jasne. ( odpowiedziałem , kiedy mi je wręczała).
- A teraz wybacz mi MÓJ przyjacielu (uśmiechłem się ironicznie).
I odszedłem . Wsiadłem do mojego nowego czarnego BMW.

I pojechałem do mojej najdroższej .


Caroline.
Kiedy się już odświeżyłam , założyłam szlafrok . I zeszłam na dół , ponieważ ktoś pukał do drzwi . Jak go zobaczyłam , nie wiedziałam co mam robić byłam tylko w szlafroku . Ale podjęłam decyzję , otworzę i dowiem się o co chodzi. otworzyłam drzwi , a on zaczął od razu mi słodzić :
- Najdroższa , do twarzy Ci w tym szlafroku . Czy mogę wejść?
-  Nie zastanawiając się długo powiedziałam .
- Jasne, wchodź. Coś się stało ?
- Nie nic się nie stało . Chciałem zapytać się czy chciałabyś mi potowarzyszyć na balu , który wyprawia moja siostra ? .
- Tak ( nie wiem czemu się zgodziłam ).
Uśmiechnoł sie tylko .

- Dobrze mam , po Ciebie przyjechać? 
- Nie , wiem gdzie mieszkasz. 
- Dobrze, czekam na Ciebie jutro na parkingu. Do zobaczania , kochana.

PROLOG .

Narrator :
Kiedy Caroline wróciła do domu z zakończenia liceum , mamy w domu jeszcze nie było . Ciągle myślała co do niej Klaus powiedział " Tyler był twoja pierwszą miłością , ja zamierzam być ostatnią " . Pocałował ją w policzek. Nie mogła pozbyć się tych myśli w swojej głowie. Kiedy zmykała oczy , miała tą scenkę przed oczami. Czuła że czuje coś do pierwotnego , choć nie chciała. Bała się reakcji przyjaciół  , do tej pory miała go za monstrum bez serca. Jednak nie potrafiła go nienawidzić. Mimo że wiele razy skrzywdził jej przyjaciół. Ona zaczęła wierzyć w dobrą stronę Niklausa. Rozmyślając tak nie wiedziała , kiedy zasnęła.

Niklaus :
Kidy wróciłem , do mojej willi . Pragnąłem położyć się do łóżka. Myślałem cały czas o tym miłym incydencie. Pocałowałem ją. ! A ona nawet się nie sprzeciwiała. Nie ma co ukrywać , kocham tą blondynkę z niewyparzonym językiem. Wystarczyło by  jedno słowo poruszyłbym dla niej niebo ziemię. W żadnej obiecie nie byłem tak zakochany . Moje rozmyślania przerwała mi moja kochana siostrzyczka Rebekah.                                                                                                                                                                                                                -  Nik chciałabym Cię powiadomić że wyprawiam bal. Nie odmawaij mi .Fajnie będzie. Bal będzie w sobotę.                                                                                                                                                                                                         -                     Bal  w Sobotę ?Mamy czwartek , wyrobisz się.? . To mój dom , ja tu rządzę. I chiałbym powiadomić że żadnego balu nie bę.....                                                                                                                                Moja sisotra nawet nie dała mi dokończyć.                                                                                       -Oczywiscie że zdąrzę. Będziesz mógł wybrać sobie osobę towarzyszącą. /myślę że Caroline chciałaby przjść. powinna sie trochę rozerwać po rostaniu z Tylerem .  Uważam że się zgodzi    .                                 - Dobrze , zaproszę ją . Miejmy nadzieję że sie zgodzi .                                                                   Uśmiechłem  się , ona odwzajemniła uśmiech i poszła do swojej sypialni. Ja też poszedłem. Wziąłem prysznic i położyłem się na wielkim łożu. Z myślą o niej ,  zasnąłem .