lovelovelove

lovelovelove

niedziela, 11 maja 2014

XXXIV

Klaus:

Kolejny dzień mijał , Caroline nie budziła się . Już dwa tygodnie siedzę przy jej szpitalnym łóżku . Lekarze mówili że prędko się nie obudzi,mimo tego miałem nadzieję że niedługo zobaczę jej uśmiech i piękne oczy. Uśmiechłem się pod nosem na to wspomnienie. Bardzo za nią tęskniłem. Nie mogłem jej znów stracić. Postanowiłem przystać na propozycję Sailas'a . Wziąłem mojego skarba na ręce i wyszedłem z szpitala. 

Kol :

Klaus przystał na propozycję Silasa , byłem przerażony bo wiem że Caroline jest dla Klausa wszystkim , że oddałby za nią życie .Wiem że ją kocha. Martwiłem się o brata jak zniesie rozłąkę z ukochaną .
Miałem ogromną nadzieję że nie wyłączy uczuć . Kiedy o tym rozmyślałem do salonu wbiegła Rebekah ...







Sailas:

Rozmyślałem jaką Klaus podejmie decyzję . Przez dwa tygodnie czekałem na niego. Powoli traciłem nadzieję że ją zobaczę .Była piękna , chciałem ją przemienić w wampira lecz o tym Klaus nie musiał wiedzieć . Nagle do mojej rezydencji szeroko otworzyły się drzwi i wszedł Klaus , trzymając tą piękną istotkę na ręcach . Poczułem ukłucie zazdrości . 
- Klaus, jednak zdecydowałeś się przyjąć moją ofertę? 
- Tak , choć bądź świadomy tego że umowa jest umową  i jeśli ty dotrzymasz słowa , jeśli ona się ocknie . To ja spełnię twoje żądanie . 
Zrobił surowy wyraz twarzy. 
- Dobrze , jesteś w stanie oddać mi ją na 100 lat ?
- Jeśli tak uratuję jej życie , jestem na to gotów.
- Będę się trzymał ściśle naszej umowy . W takim razie zacznijmy. 
Podszedłem do leżącej na sofie Caroline , nagryzłem swój nadgarstek i przyłożyłem jej do ust . Dziewczyna zaczęła pić , a co najważniejsze jej organizm przyjmował bez problemu moją krew . 
Wstałem i podszłęm do Klausa
- Do zobaczenia za 100 lat .
Po czym zamknąłem mu drzwi przed nosem .

niedziela, 19 stycznia 2014

XXXIII

 Klaus :
Jak on mógł mi to zrobić  ? Okazał się nie tylko dwu tysięcznym nieśmiertelnym ale też bezczelnym i aroganckim dupkiem . Lecz musiałem przystać na jego propozycję . Dla niej . Kocham ją , dlatego też muszę zgodzić się na jego propozycję ni zważając na to co Silas będzie chciał w zamian . Po krótkim monologu , wyjąłem mojego smartfona i zacząłem dzwonić do mojego młodszego brata - Kola .
Niestety nie odbierał telefonu , co mnie bardzo zdziwiło . Postanowiłem zadzwonić do Rebeki .
Odebrała po paru sygnałach .
- Niklaus , cieszę się że dzwonisz .
- Ja też , masz gdzieś przy sobie Kola ?
- Nie , nie ma go .
- Rozumiem , a czy mogłabyś mu przekazać że dzwoniłem ?
- Jeśli go spotkam przekażę mu .
Nie żegnając się rozłączyłem się i udałem się w kierunku . . .

Rebekah :
Kiedy Klaus się rozłączył schowałam mój nowy telefon do kieszeni :




Postanowiłam poszukać Kola ,  przechodząc się po Nowym Orleanie nie mogłam go znaleźć . Dopiero po chwili znalazłam go na ul. Burbon Street . Podeszłam do niego mówiąc : 
- Klaus dzwonił , był zdenerwowany . Pokłóciliście się ?
- Nie ,
- Prosił byś do niego oddzwonił .
- Zaraz oddzwonię .
Wyraz twarzy Kola był nie odgadniony .
Odwrócił się do mnie plecami mówiąc :




- Już zdecydował . . . .

niedziela, 12 stycznia 2014

XXXII

Silas : 

Byłem zdziwiony , a jednocześnie ciekawy czego Kol może chcieć . Chłopak wyglądał na skupionego . Po dłuższej chwili odezwał się : 
- Co musimy zrobić aby Caroline znów stała się człowiekiem ? 
Zaśmiałem się pod nosem :


- Caroline nie może stworzyć żaden wampir , ani jej zabić . 
- Bo ?
- Wtedy ją zabijecie .ZABIJECIE CZŁOWIEKA . 
- Jest sposób aby ona była wampirem ? 
- Jest . 
- Jaki?
Byłem rozbawiony ciekawością Kol'a na ten temat .




- Musi mieć moją krew w organiźmie i to ja muszę ją zabić .
-Świetnie , zbieraj się jedziemy do Paryża . 
- Nie pojadę z tobą . 
- Pojedziesz .
- Nie .
- Bo ? 
- Nic za darmo .
- Czego chcesz ? 
- Najpierw chcę porozmawiać z Klausem . 
- Jasne już wykręcam do niego numer. 

Klaus : 

Szedłem korytarzem szpitala , kiedy zadzwonił mówi telefon . Dzwonił Kol , ciekawe czy znalazł już Silasa. 
Jak się okazało , po drugiej stronie odezwał się Silas . Znalazło się rozwiązanie dla Caroline ,  lecz Silas chciał w zamian . . . 



Odłożyłem wściekły słuchawkę . . .



*******************************************************************************
 DLA KAMILI <33

XXXI

Kol :

Właśnie szukałem Silasa , w trakcie poszukiwań  postanowiłem wejść do MYSTIC GRILL  . To był jeden z najlepszych barów w którym można było się napić .






W barze jak zwykle kręciło się sporo ludzi . Podeszłem do lady przy której stała kelnerka .
- Co podać ?
Miała bardzo słodki głosik .
- Poproszę Burbon .
- Poproszę dowodzik .
- Dowodzik ? ( Spytałem zdziwiony ) .
- Tak nie wyglądasz mi na pełnoletniego .
- Aż tak atrakcyjny jestem ?
- Czy ktoś tu mówił że jesteś atrakcyjny ?
- A jestem ?
- Jesteś niczego sobie , to co z tym dowodzikiem ?
Myślałem że zapomniała , starałem się ją zagadać  ale nici z tego . Musiałem użyć perswazji . Spojrzałem  jej brązowe oczy







 po czym powiedziałem :
- Pokazałem ci mój dowodzik , teraz sprzedaj mi butelkę Burbon'u na koszt firmy .
Po czym ona powtórzyła zauroczona :
- Pokazałeś mi swój dowodzik , teraz sprzedam ci butelkę Burbon'u na koszt firmy .
- Świetnie .
Kiedy kasjerka poszła po butelkę Burbon'u , zobaczyłem kogoś kogo miałem nadzieję tu spotkać . Silasa pod postacią Tylera. Kelnerka podała mi Burbon , a ja uśmiechłem się





i poszłem w kierunku Tylera/Silasa .
- Witaj Silas . ( Powiedziałem cwaniacko ) .
- Kol .! ( Odchrząknął , pijąc Jack'a Daniels'a ) .
- Skąd wiedziałeś że to ja  ?
- Ponieważ wiem że Tyler nie lubi Jack'a Daniels'a.
-  Serio ?



Spytał zdziwiony .
- Nie żartuję .
- Co u Caroline?
- Własnie w tej sprawie Cię szukałem .





Upiłem łyku Burbon'a . . . 


*********************************************************************************Dla Kamili :** , dziękuję za dzisiejszy dzień ;))

piątek, 10 stycznia 2014

XXX

 Klaus :

Kiedy lekarz poążał  w moją stronę od razu zauważyłem ze coś jest nie tak .  Był bardzo zdenerwowany .
Jego twarz wyrażała współczucie . Miałem złe przeczucia . . . Z grobową miną podszedł do mnie 




Spojrzał na mnie po czym powiedział :
- Jest pan bratem pani Forbes ?
- Nie , jestem jej bliskim znajomym .
Nie chciałem mówić , ani opowiadać w jakiej sytuacji znajduje się teraz z moją najdroższą .To zbyt intymne.
- Przepraszam ale mogę udzielać informacji tylko rodzinie .
Powiedział przepraszająco .Zezłościł mnie , miałem ochotę skręcic mu kark . lub wyrwać serce  .
Musiałem użyć perswazji . ponieważ on nigdy by mi nie powiedział co się dzieje z Caroline .
   Spojrzalem w jego oczy i powiedziałem



- Powiedz mi co dolega Caroline ?
- Jest w kiepskim stanie . . .
- Mówiłeś to już.
Byłem zdenerwowany .
- Straciła dużo krwi , dlatego tez wprowadziliśmy ją w śpiączkę farmatologiczną
 Bylem w szoku .






- Kiedy ją zamierzacie wybudzać ?
- Wtedy gdy jej organizm będzie w pełni sił .
Zamarłem , wiedziałem że może to potrwać parę miesięcy , albo nawet i lat . Caroline jest człowiekiem , wcześniej była wampirem . Jej organizm funkcjonował inaczej niż u innego człowieka rany wolniej się goiły , jej kości były kruche . Bardzo szybko można było jej wyrządzić krzywdę , była taka krucha . . .  






Byłem przerażony . . .


- Czy mogę ją zobaczyć ?
- Tak , leży w sali 34 . 
 Szybko pognałem do sali w której leżała moja ukochana , zobaczyłem ją jak leżała na szpitalnym łóżku 


. . .  Widząc ją umarłem chyba  z tysiąc razy  . . .


___________________________________________________________________________________

Rozdział dedykuję moje koleżance KAMILI ,  polecam wam jej bloga :
http://germangie-life.blogspot.com/

  

czwartek, 12 grudnia 2013

XXIX



Narrator:
Klaus i Caroline jeszcze spali . Była 3:00 w nocy . W sypialni było cicho , lecz w innych pokojach było słychać jakby ktoś chodził .Nagle Klaus , przebudził się . Usłyszał  niepokojące go dźwięki . Wysunął się z objęć Caroline , wstał i pocałował ją w blado różowy policzek . Po czym wyszedł z sypialni. Szedł za nieznajomym  zapachem , który doprowadził go do sypialni Caroline . szedł ale nikogo nie zastał . Zszedł na dół do dużego salonu . Tam też nikogo nie było . Wsłuchał się , i usłyszał rozmowę :
- Nik , to boli.
-  Jaki Nik ? Przyszedłem na ciasteczka i herbatę .
- To ty .
- Tak , to ja .




Przystojny kelner .
- Ciasteczka i herbatę o 3:00 w nocy?
- No dobra , może ewentualnie krew.
-  Mam w lodówce , na dole w kuchni.
- Ale ja chcę ciepłą z twojej żyły. 
I przycisnął Caroline do ściany , po czym wbił się jej w szyję swoimi kłami . Kiedy Klaus usłyszał jak potraktowano jego ukochaną , to z nadnaturalną prędkością . Znalazł się obok wampira ,







 po czym wyrwał mu serce. Kiedy ten padł , złapał Caroline. Spojrzał na nią , zamknęła oczy . Myślała że ją znów stracił , że umarła . Wsłuchał się w  jej serce i oddech . Serce biło , a oddech był równomierny . Potrząsał nią , myślał że to ją obudzi .Położył ją na łożu , postanowił dać jej odpocząć . A sam zajął się sprzątanie trupa z pokoju.

KILKA GODZIN PÓZNIEJ .

 Klaus , po prysznicu postanowił siedzieć przy Caroline . Czekał aż w końcu się obudzi . Nie wiedział co ma robić . Zaczęła ciężko oddychać . Nie chciał dłużej czekać , nadgryzł sobie nadgarstek i przyłożył jej do ust , na początku piła ale chwilkę potem zaczęła wypluwać krew . Zaczęła się dusić .  W jego myślach znalazło się jedno miejsce gdzie mógł ją zawieźć aby ją ocalić . SZPITAL . Szybko wziął ukochaną na ręce , pognał z nią do auta . Położył ja na tylnych siedzeniach , modląc się aby nie było to nic poważnego . Kiedy podjechał pod szpital , wniósł ją . Lekarze od razu zaczęli ją badać . Przewieziono ja na oddział intensywnej terapii. Klaus był załamany , wyciągnął swojego smartfona . Wybrał numer Kol’a , postanowiłem poinformować ich o całym zajściu . Po trzech sygnałach w telefonie odezwał się Kol









-  Niklaus ? Jak tam rozkochiwanie w sobie naszej słodkiej blondyneczki ?
- Świetnie szło .
- Szło ? Co jest?
- Jestem w szpitalu . Mam do ciebie prośbę.
- Słucham ?
- Znajdź Silasa i dowiedz się , jak Caroline może stać się wampirem. Powiedz mu że zrobię wszystko .
Po czym się rozłączył , nie czekając na wyjaśnienia ponieważ zobaczył lekarza zbliżającego się z grobową miną .
-  Coś wiadomo?
- Tak , panna Forbes jest w bardzo ciężkim stanie …